Praktycy

szczęśliwej więzi

małżeńskiej

Karolina i Michał Nowachowiczowie

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia.

Wszystko zaczęło się od… skarpetek.

Był rok 2009, zaczynaliśmy czwarty rok studiów (choć już wtedy nazywano go pierwszym rokiem drugiego stopnia) filologii angielskiej na UMK w Toruniu. Do auli wszedł długowłosy chłopak – idealnie w typie Karoliny. Śledziła go wzrokiem, dopóki nie zniknął po drugiej stronie zatłoczonej ławki w piątym rzędzie. Westchnęła z rezygnacją i wtedy jej spojrzenie padło na innego chłopaka – tego, który siedział jako pierwszy w rzędzie. Przyciągnęła ją jego gęsta broda i… skarpetki, kompletnie niedopasowane kolorystycznie do reszty stroju.

Wkrótce okazało się, że trafiliśmy do tej samej, kameralnej grupy na zajęciach z języka polskiego (tak, tak, były takie zajęcia na anglistyce – i to całkiem przyjemne). W małym gronie łatwiej było się zintegrować.

Cztery miesiące wystarczyły, by odkryć, jak wiele nas łączy: pozytywne podejście do życia, poczucie humoru i – jak na studentów filologii przystało – miłość do słów.

Kolejny rok był czasem radosnego zakochania, nadawania każdej koszulki Michała nazwy jakiejś potrawy (bo miały „potrawowe” kolory), pasjonujących rozgrywek w Osadników z Catanu z przyjaciółmi, wspólnego pisania magisterki i… Michała noszącego kanapki za pazuchą – tak na wszelki wypadek, gdyby Karo zgłodniała, co groziłoby pogorszeniem jej humoru.

#pierścionek

Przepiękny pierścionek zaręczynowy z szafirkiem i perełkami Karolina wyjęła z pudełka po wedlowskich czekoladkach 15 lutego 2012 roku.

Michał przygotował na ten dzień wyjątkową niespodziankę – konkurs w stylu „po nitce do kłębka”. Karolina rozwiązywała kolejne zagadki, każda z nich nawiązywała do wspólnych chwil i ważnych dla nich wydarzeń… aż w końcu trafiła na metalowe pudełko w kształcie serca. Wtedy zobaczyła Michała klęczącego na jedno kolano, a jego drżący głos wypowiedział najważniejsze pytanie:

– Karolino, czy zechcesz zostać moją żoną?

Nie odpowiedziała od razu. Dała sobie czas do namysłu, spędzając całą dobę na rozważaniu tej decyzji. Czy to już moment na stabilizację? Czy to właśnie ten jedyny, na całe życie? Czy podołam tak ważnej decyzji i dotrzymam przysięgi? Dziś już wiadomo, że powiedziała „tak”, ale wtedy, choć tego pragnęła, czuła też obawę przed tym ogromnym krokiem na przód.

Myśleli, że na ślub będą musieli trochę poczekać, ale wszystko potoczyło się szybciej, niż zakładali. 11 sierpnia tego samego roku złożyli sobie przysięgę małżeńską. Okres przygotowań do ślubu minął radośnie i bez większych burz. Każdego dnia czuli coraz mocniej, że zbliżają się do wielkiego przełomu – decyzji podjętej wspólnie i dobrowolnie. Wierzyli, że sakramentalna przysięga i zaproszenie Pana Boga do ich małżeństwa umocni ich więź na długie, wspólne lata.

#ślub

Dzień ślubu był pochmurny i deszczowy, ale zupełnie im to nie przeszkadzało.

W kościele, a później na sali weselnej, otaczali ich najbliżsi, którzy w pełni podzielali podniosłą, a zarazem radosną atmosferę tego dnia. To były chwile, które na zawsze pozostaną w pamięci – niezapomniany dzień, do którego wciąż chętnie wracają.

Po studiach zamieszkali w Bydgoszczy, ponieważ mieli tutaj pracę, a także dlatego, że stąd pochodzi Michał. Cieszyli się, że wreszcie mogą mieszkać „na swoim”.

#martyria

Wpadliśmy w remontowy szał, chcąc stworzyć sobie przytulne gniazdko… aż wydarzyła się Martyria.

Nigdy wcześniej nie należeliśmy do żadnej wspólnoty, ale podczas wizyty duszpasterskiej jej ówczesny duszpasterz tak skutecznie nas zachęcił do dołączenia, że postanowiliśmy spróbować. Spotkania organizowane przez Martyrię były inspirujące i angażujące, więc w 2014 roku wstąpiliśmy do małżeńskiej grupy formacyjnej – i tak już zostało.

Z Martyrią rozwijamy się nie tylko duchowo, ale i małżeńsko.

Odkryliśmy, że uwielbiamy organizować (wspólnie z innymi) różne wydarzenia, takie jak rekolekcje dla małżeństw borykających się z niepłodnością czy katechezy przedślubne dla narzeczonych. Cieszymy się, gdy możemy wymyślać i tworzyć wydarzenia od podstaw, ale równie dobrze odnajdujemy się w braniu odpowiedzialności za mniejsze, kluczowe elementy. Dbamy o każdy ważny detal, bo zależy nam na wysokiej jakości. I dobrze nam to wychodzi!

Wspólnota pomogła nam przetrwać trudne 8 lat oczekiwania na naszą Dorotkę, która przyszła na świat w 2021 roku, oraz nauczyła doceniać czas spędzony tylko we dwoje. Przez te lata obserwowaliśmy inne małżeństwa, które dawały nam świadectwo codziennego wypełniania złożonej przysięgi małżeńskiej i pielęgnowania relacji w różnych, często trudnych sytuacjach życiowych.

#codzienność

Otoczeni wspierającymi małżeństwami, nieustannie pracujemy nad naszą relacją i z radością towarzyszymy innym w ich powołaniu do małżeństwa.

Do naszej codziennej praktyki budowania szczęśliwej więzi małżeńskiej dodaliśmy wiedzę, którą zdobyliśmy na Studium Życia Rodzinnego – kursie dla doradców życia rodzinnego, prowadzonym przez psychoterapeutów, doradców i księży blisko związanych z małżeństwami i sprawujących różne posługi na ich rzecz. Lubimy tę misję nazywać „towarzyszeniem życiu rodzinnemu”, bo chodzi w niej mniej o dawanie rad, a bardziej o wspieranie w samodzielnym rozwiązywaniu problemów.

A w wolnym czasie…

Lubimy rodzinne wycieczki samochodowe, wędrówki po górach, zwiedzanie nowych miejsc i delektowanie się kawą w klimatycznych kawiarniach. Karo spędza czas na czytaniu i tworzeniu rodzinnych albumów. Michał natomiast często chodzi po lesie z kompasem, słuchając przy tym podcastów.

Karolina i Michał w skrócie

Karolina
Michał
Uwielbiam
Spędzać czas, który wcześniej zaplanowałam według moich życiowych priorytetów. Daje mi to poczucie dobrze wykorzystanego życia.
Delektować się ciszą i wolnością gdy wstanę wcześnie rano. Chodzić po lesie i zapatrzeć się na chmury. Zadawać pytania. Żartować.
Załatwiania spraw przez telefon, bo nie mogę wtedy czytać mowy ciała rozmówcy, wolę kontakt twarzą w twarz.
Nie dotrzymywać obietnic, co jest wymagające dla kogoś, kto ma łatwość brania na siebie wielu zadań.
Bardzo nie lubię
Skupiania się na narzekaniu i składaniu odpowiedzialności na innych, zamiast na analizie sytuacji i aktywnym wprowadzaniu zmian na lepsze.
Nie działa na mnie wymuszanie decyzji… i w sumie to nauczyłem się lubić ten moment, kiedy ktoś próbuje mnie przekabacić, a ja wiem, że próżny to trud i nic z tego nie będzie.
Najtrudniej jest mi
Oddawać kontrolę i odpuszczać troski, na które nie mam wpływu.
Zrobić coś na odwal.
Uczę się
Spontaniczności i działania bez planu; odpoczywać; łagodności i stanowczości w byciu mamą; okazywania mojemu mężowi miłości tak, jak on tego potrzebuje.
Oj tak, lubię się uczyć. Z rzeczy ważnych - znajdowania złotego środka między zaufaniem własnemu doświadczeniu a pokorą, że mogę się mylić w danej sytuacji.
Słowa, które dodają mi siły
Przyjdzie czas, będzie rada.
Po każdej burzy przychodzi w końcu słońce.

Dołącz do naszej
społeczności małżeństw, które dbają o swoją więź!

Karolina i Michał Nowachowiczowie

Pomagamy narzeczonym i małżeństwom w dbaniu o szczęśliwą relację małżeńską przez warsztaty, konferencje i spotkania indywidualne, ponieważ wierzymy, że spełniony związek małżeński osiąga się wspólnym w niego zaangażowaniem.

Fuga małżeńska

Odwiedź nas w mediach społecznościowych

© 2025 | Ewa Szałkowska